Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce możesz określić tutaj.

Konkursowe "wiadra internetu"

Cóż... Znowu czeka mnie droga do osiedlowego sklepu, później taszczenie wiader z internetem, przelewanie ich do beczki ustawionej przy komputerze. - to fragment zwycięskiej odpowiedzi w konkursie

Pierwszy, kwietniowy etap konkursu o rok darmowego internetu został rozstrzygnięty. Zwycięzcą został Pan Paweł Mocek z Pszowa, który jako odpowiedź na pytanie „Dlaczego skorzystałeś z oferty operatora Leon?” przysłał obszerne opowiadanie. Gratulujemy kreatywności i talentu.

 

Całe opowiadanie zamieszczamy poniżej, a więcej o konkursie możesz przeczytać na stronie konkursowej.

 

 
"Był ponury, zimowy wieczór... Za oknem zacinał śnieg z deszczem, taka nowa świecka zimowa tradycja - zamiast świątecznego mrozu, plucha. Pogoda taka, że żal elektrony wygonić na dwór...Usiadłem wygodniej na fotelu, czarny kot leżący na moich kolanach mruczał przez sen... Ziewając sięgnąłem po książkę, ale litery zaczęły mi się rozmazywać przed oczami...  
 
Rodzina zgromadzona przed telewizorem sennie śledziła kontury i zarysy postaci 178. odcinka popularnego serialu. Z trzech odbieranych kanałów niestety obecnie tylko drugi był do oglądania. Kolejne powiewy wiatru huśtały zaokienną anteną wywołując monotonny szum fonii i zakłócenia wizji. Czasem śpiący pies czujnie nastawiał uszy słysząc kakofoniczny gwizd reklamy ginący w trzaskach eteru.
 
-Pójdę wysłać maile - powiedział najstarszy syn zrezygnowanym głosem. -Tu i tak niczego nie widać i mało co słychać. 
-Internet się skończył. Rzuciła w przestrzeń zmęczonym głosem córka - Poproś ojca to może więcej przyniesie. 
 
Coś szybko tym moim dzieciakom idzie zużycie internetu. Przecież wczoraj wieczorem naniosłem trzy wiadra. Już zużyły? Pewno tak, syn przecież wczoraj odrabiał zadanie domowe i szukał czegoś w Google. I wysłał cztery fotografie do kolegi. Cóż... Znowu czeka mnie droga do osiedlowego sklepu, później taszczenie wiader z internetem, przelewanie ich do beczki ustawionej przy komputerze. Ta młodzież... Chyba im z tygodniówki potrącę kolejne dostawy internetu. Inna rzecz, że te nowe portale internetowe zjadają internet z uporem lepszej sprawy. Ustawiłem przecież blokadę obrazków, filmików, reklam a i tak komputer zasysa internet z beczki z szybkością rozpędzonego na autostradzie benzynowego silnika. Wir w beczce! 
 
-Zadzwoniłeś do mamy? Zapytała żona. 
-Nie kochanie, bo niestety abonament darmowych minut nam się skończył. Mówiłem ci przecież, że dziennie nie możesz rozmawiać więcej niż 3 minuty. Teraz masz, wygadałaś limit i będziemy za każdą rozpoczętą minutę dopłacać złotówkę, odrzekłem zniecierpliwiony, ubierając się, żeby w końcu wyjść przynieść internetu. 
-Wyślij jej smsa, jeszcze 10 nam zostało, widząc minę żony wolałem nie ryzykować dalszej konfrontacji. 
-Idę po internet! Krzyknąłem wgłąb mieszkania, otwarłem drzwi w ciemność klatki schodowej i oczywiście potknąłem się o dwa puste wiadra, które czekały na mnie na wycieraczce.
 
Podskoczyłem na fotelu, budząc się z drzemki. Kot otworzył złote pytające oko i przeciągnął się.Drzemiąc zrzuciłem książkę, która przewróciła tajemniczą budowlę z klocków, autorstwa najmłodszego syna.  Który aktualnie biegał chyba drugą godzinę przed telewizorem.
-No tak, znowu jakaś nowa bajka dla dzieci w jakości HD - sądząc po czystości i mocy dźwięku.Dobrze, że jest blokada rodzicielska to nie włączy niczego poza swoimi bajkami. 
 
W sypialni słyszałem śmiech żony rozmawiającej z mamą przez telefon - pewno też coś koło drugiej godziny rozmowy. Cała najbliższa rodzina ma telefony w Leonie - więc rozmowy za darmo.
 
Byłem dziwnie spokojny, że najstarszy syn również od godziny nie opuszcza pokoju. Od czasu podłączenia internetu z Leona, non stop siedzi w sieci i robi wideokonferencje ze znajomymi z Kanady. Film jakiś kręcą. Oczywiście nie wyłączył tabletu w kuchni, na którym ustawił francuskie radio internetowe. Choć jakie to ma znaczenie, skoro i tak, choćby na głowie stanął, to pasma 100Mbit/s nie wykorzysta.
 
 Córka kiedyś co prawda próbowała, ściągnęła - jak twierdzi - pół internetu przez komórkę po WiFi - ale bateria się rozładowała. Ech te dzieciaki... 
 
Nic, czas wstać bo inaczej znowu zasnę i  jakiś horror internetowy mi się przypałęta."
 
 Paweł Mocek,
odpowiedź w konkursie Rok Internetu Za Darmo